Ciężkie, dębowe wrota, otwierają się z protestującym jękiem, który budzi w tobie uczucie niepokoju. Nie chcesz przeszkadzać zgromadzonym w środku, ale też musisz wyjaśnić kilka spraw.
Przełykasz ślinę, po raz ostatni przyglądając się tajemniczemu symbolowi, który został dosłownie wbity w drzwi do pałacowej biblioteki. Wzdychasz i przekraczasz próg.
W pomieszczeniu nie jest ani ciemno, ani jasno. Przez wielkie okna umieszczone pod sufitem wpada dostateczna ilość światła, którą rozprasza po pomieszczeniu zawieszony w centralnym punkcie sali potężny kryształ. Wiele o nim słyszałeś, lecz teraz masz okazję ujrzeć go na własne oczy. Wpatrujesz się w klejnot jak zahipnotyzowany, więc nie na początku nie dostrzegasz sunącej ku tobie postaci. Podskakujesz, gdy aksamitny głos istoty rozlega się tuż obok twojego ucha.
- Witaj, Podróżniku. W czym mogę tobie pomóc? - Widmo przygląda się tobie bacznie, po czym uśmiecha się i dodaje urzeczone. - Pamiętam cię! Zaciekawiła cię opowieść Gospodarza.
- T-t-t-ak. - Kiwasz głową, próbując dojść do siebie po szoku jakim spowodowało nagłe pojawienie się bibliotecznego ducha. - Mam jednak problem. Nie rozumiem niektórych zagadnień, a ksiąg jest tyle, ile ludzi na świecie.
Istota przekrzywia głowę, po czym odpływa od ciebie w zamyśleniu. Co chwila zmienia postać. Raz jest starszą panią o przygarbionych plecach, a zaraz potem młodą dziewczyną. Po chwili zamienia się w kobietę o kociej głowie, aby znów wrócić do pierwotnej, bezkształtnej formy w której widać jedynie twarz, która z pewnością nie należy do człowieka.
Widmo zawraca, chwytając cię za dłoń, czymś co przypominało rękę, lecz nie było nią do końca. Czujesz przyjemny dotyk i przez moment masz wrażenie, że dotykasz chmur. Wiesz, iż jeśli zaciśniesz chwyt, to chmura rozpłynie się miedzy twoimi palcami. Dlatego posłusznie idziesz w kierunku, w którym podąża duch.
Mijacie pulpity oraz istoty, które przy nich pracują. Nie wszyscy są ludźmi. Niektórzy są widmami, ale też widać smukłe, cielesne postacie elfów przepisujące zawartość ksiąg na zwoje papirusu. Przyglądasz się temu z fascynacją.
Regały są pełne nie tylko ksiąg, ale także zwojów oraz cienkich broszur. Ciągną się hen daleko w obie strony. Wszędzie unosi się zapach charakterystyczny dla papieru oraz jego kuzyna, papirusu. Nigdzie nie widzisz zakazanych pergaminów. Uśmiechasz się pod nosem.
Widmo prowadzi cię ku drzwiom na końcu sali. Ktoś kiedyś powiedział ci, że pałacowa biblioteka zajmuje najwięcej pomieszczeń zamku. Zastanawiasz się teraz ile musi posiadać w swoich zbiorach, skoro sam pałac jest monumentalnych rozmiarów.
Wchodzicie do skromnego pomieszczenia. W środku znajduje się jedynie stół do pracy, krzesło oraz umieszczony w kącie stolik ze stertą czystego papieru. Spoglądasz zdezorientowany na Widmo, które przybrało teraz postać młodej dziewczyny o włosach w kolorze białego bzu. W dłoniach trzyma skromnych rozmiarów księgę oprawioną w drewno, na której grzbiecie ktoś wypalił jedno słowo: Elementarz. Nie masz zielonego pojęcia kiedy ją zgarnęła.
- Usiądź, proszę.
Wykonujesz rozkaz bez słowa sprzeciwu. Jasnowłosa kładzie księgę przed tobą.
- Została spisana przez Gospodarza specjalnie dla takich jak ty. Miał świadomość, że nie każdy posiada wiedzę o wszystkim. Jednakże nie wszystko jest w niej zawarte. Gospodarz uzupełnia ją stale, jak tylko pojawiają się jakieś nowe pytania. - Wskazała w kierunku sterty papieru. - Dlatego jeśli nie znajdziesz odpowiedzi na swoje, to napisz je na czystej kartce i włóż do ostatnich kart Elementarza. Gospodarz uzupełnia je kiedy tylko może.
Uśmiech z jej twarzy nie schodzi. Kiwasz głową na znak zrozumienia.
- Wybacz, ale zostawię cię teraz. Muszę zająć się elfami. Są niezwykle roztrzepane, więc muszę mieć je na oku, aby nie zniszczyły czegoś.
Z tymi słowami odchodzi bezszelestnie, zamykając za sobą drzwi.
- Usiądź, proszę.
Wykonujesz rozkaz bez słowa sprzeciwu. Jasnowłosa kładzie księgę przed tobą.
- Została spisana przez Gospodarza specjalnie dla takich jak ty. Miał świadomość, że nie każdy posiada wiedzę o wszystkim. Jednakże nie wszystko jest w niej zawarte. Gospodarz uzupełnia ją stale, jak tylko pojawiają się jakieś nowe pytania. - Wskazała w kierunku sterty papieru. - Dlatego jeśli nie znajdziesz odpowiedzi na swoje, to napisz je na czystej kartce i włóż do ostatnich kart Elementarza. Gospodarz uzupełnia je kiedy tylko może.
Uśmiech z jej twarzy nie schodzi. Kiwasz głową na znak zrozumienia.
- Wybacz, ale zostawię cię teraz. Muszę zająć się elfami. Są niezwykle roztrzepane, więc muszę mieć je na oku, aby nie zniszczyły czegoś.
Z tymi słowami odchodzi bezszelestnie, zamykając za sobą drzwi.